We wrześniu, szukając słońca i odrobiny luksusu, wróciłam z niezapomnianych wczasów w Tunezji. Wybrałam się tam wraz z dobrą przyjaciółką, a naszym celem był Hammamet i hotel Steigenberger Marhaba Thalasso. Od początku miałam jasno sprecyzowane oczekiwania. Zależało mi na obiekcie 5-gwiazdkowym, położonym bezpośrednio przy plaży, który oferowałby prawdziwy komfort i wypoczynek na najwyższym poziomie. Nie ukrywam, jestem klientem wymagającym i na wakacjach chcę, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Na szczęście, nie pomyliłam się w swoim wyborze ani o jotę.
Już sam przyjazd zwiastował udany pobyt. W recepcji przywitała nas bardzo miła, uśmiechnięta pani, która sprawnie załatwiła formalności i wręczyła nam klucz do pokoju. A pokój? Był dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam – obszerny, elegancko urządzony, z dużym, wygodnym łóżkiem i, co najważniejsze, z balkonem wychodzącym wprost na morze. Ten widok każdego poranka był bezcenny.
Sam hotel okazał się oazą spokoju i zieleni. Otoczony był pięknie utrzymanym ogrodem, pełnym palm, kwitnących hibiskusów i innych kwiatów, co tworzyło wspaniałą atmosferę. Do dyspozycji gości były dwa duże baseny. Jeden z nich, ze słodką wodą, miał fantastyczne udogodnienie w postaci baru, do którego można było podpłynąć. Zamówienie chłodnego napoju bez wychodzenia z wody w upalny dzień to prawdziwa przyjemność.
Jednak tym, co naprawdę wyróżniało to miejsce, była obsługa. Kelnerzy byli dyskretni, ale jednocześnie niezwykle uważni. Nie trzeba było nawet wstawać z leżaka przy basenie – podchodzili, z uśmiechem zbierali zamówienia na napoje i po chwili wracali z tacą. Co ważne, wszystkie napoje, jak cola czy tonic, podawane były w oryginalnych, szklanych butelkach, a nie z dystrybutora. To drobny szczegół, ale świadczy o klasie hotelu. Alkohole również były bez zarzutu. Ja jestem wielką zwolenniczką ginu z tonikiem i muszę przyznać, że byłam w pełni zadowolona. Gin był dobrej jakości, a tonik, jak wspomniałam, markowy.
Restauracja to kolejny mocny punkt. Nawet w godzinach szczytu, kiedy gości było naprawdę sporo, kelnerzy dbali o porządek i komfort. Zawsze znalazło się dla nas miejsce, a jeśli nie, w mgnieniu oka przygotowywano czysty, nakryty stolik. Ledwo usiadłyśmy, a już podchodził kelner z pytaniem, co podać do picia. Jedzenie było przepyszne i bardzo różnorodne. Do śniadania serwowano świeżo wyciskane soki z owoców i warzyw – prawdziwa bomba witaminowa na początek dnia. Aż trzy razy w ciągu naszego pobytu do śniadania podano również schłodzonego szampana, co było miłym, luksusowym akcentem.
Podsumowując, cały pobyt można określić jednym słowem: klasa. Wszędzie było nieskazitelnie czysto, jedzenie było smaczne i pięknie podane, a obsługa sprawiała, że człowiek czuł się naprawdę zaopiekowany.
Na koniec dodam jeszcze jedną, bardzo ważną informację – hotel jest w pełni przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, co widziałam na własne oczy. Są podjazdy, windy i wszystko, co potrzebne.
To były wczasy, które spełniły wszystkie moje oczekiwania. Gorąco polecam ten hotel każdemu, kto ceni sobie komfort, jakość i nienaganną obsługę.























0 komentarzy